Blog > Komentarze do wpisu
ryszard łabędź - 23 sokratesy
są tacy, którzy uważają, że to spodenki north caroliny pomogły michaelowi jordanowi stać się największym koszykarzem w historii. my chcieliśmy zauważyć, że mike nie zdobył mistrzostwa nba, dopóki jej meczów nie zaczął komentować pan ryszard. zaryzykujemy więc stwierdzenie, że to właśnie ten niepozorny okularnik z obfitym wąsem uczynił jordana chodzącą legendą, przynajmniej w naszych oczach. razem z kolegą włodkiem szaranowiczem sprawił, że czarni dwumetrowi trafili pod strzechy. to on przecierał pianki ochronne na słuchawkach dla całych zastępów komentatorów koszykówki i kładł podwaliny pod tak popularne dziś listy wpadek komentatorskich. kochaliśmy flegmę łabędzia, tak jak kochamy łożyska sarnie. pan ryszard bawił się swoim zawodem, podkładał głos pod zawody koszykarskie często z przymrużeniem oka. a czasem nawet z przymrużeniem obydwu, jak podczas finałów chicago - phoenix w 1993 roku. podczas przerwy pomiędzy dogrywkami w 3 meczu tego pojedynku zostaliśmy przeniesieni na chwilę do studia, by być świadkiem, jak szaranowicz w popłochu budził łabędzia, który przyciął przysłowiowego komara. nigdy jeszcze komentator sportowy nie wydał nam się bardziej ludzki. z uśmiechem na ustach wspominamy także inne wpadki naszego bohatera. widownia na meczach nba skanduje "defense! defense!", aby zachęcić do zwarcia szyków obronnych. ryszard łabędź długo myślał, że krzyczą "pippen! pippen!", dodając otuchy słynnemu pół krwi indianinowi, nawet gdy tamtego wieczora bulls nie grali. a jak już grali, to pippen robił takie rzeczy (tu z polskim post-łabędziowskim komentarzem):


dodajmy, że pan ryszard, to nie tylko komentator. to także sędzia koszykarski i aktor. wystąpił m.in. w takich produkcjach jak "w labiryncie" (jako "cichy"), czy "wielki szu", gdzie zagrał mężczyznę przy hotelowym kiosku. oskara co prawda nie zdobył, ale w hotelowym kiosku kupił najlepsze zapałki jakie kiedykolwiek miał i często mówił o nich z wielką pasją.

najbardziej cenimy w łabędziu to, że gdy szaranowicz stopniowo zaczął poświęcać się rozszczepianiu sportowych pierwiastków kosmicznych, pan ryszard trwał przy swoim szkiełku i ukrytym za nim oku. być może dlatego nie możemy teraz znaleźć w internecie jego zdjęcia, nawet z gorszego profilu. i choć skończył raczej jako brzydkie kaczątko, to jego obsypiemy sokratesami, a konkretnie jordanowską ich ilością. zrobimy to, ponieważ łabędź z "naszych czasów", myślał tylko o dwóch dobrych zdaniach, nie nadużywał przymiotnika "plastyczny" i ciągle się rozwijał. kiedyś nie nadążał za szybką formułą magazynu "nba action", potem brawurowo prowadził "sport telegram", po ostrych zakrętach sportowego świata. no i dodatkowo łabędź ma wiele zastosowań. można go kolorować:


mydlić nim ręce, a nawet całe ciało:

czy też wykonać go przy użyciu ręcznika:


ps: zapraszamy do lektury komentarzy do tego posta, gdzie arek ostatecznie wyjaśnia kwestię tajemniczych zakupów pana ryszarda, poczynionych w kiosku hotelowym, na planie "wielkiego szu". dodatkowo dołącza komplet gorących-straight-from-dvd screenów, które są być może jedynymi zdjęciami łabędzia dostępnymi obecnie w sieci. dziękujemy arku za piękne dopełnienie powyższej notki.
poniedziałek, 29 stycznia 2007, ljoekelsoey

Komentarze
Gość: Arek, chello087207143212.chello.pl
2007/01/29 09:37:34
Sorki panowie, pomyła lekka i naciąganie faktów pod z góry przyjętą tezę wam wyszło. Otóż w "Wielkim Szu" (co wiem na pewno, bo nie dość, że mam na dvd, to jeszcze sam wysyłałem uzupełnienie na stronę Filmpolski.pl skąd zaczerpnęliście to info) - zatem w "Wielkim Szu" Łabędź w hotelowym kiosku kupował powieść kryminalną. Nie wiem jaką, dostał dwie do wyboru, pomedytował, kupił jedną i zniknął w mrokach kinematografii, by objawić się kilka lat później "W labiryncie". Więc trochę się wam kurzy z uszu, jak mawia moja mam kiedy ktoś się z prawdą mija. Pewnie wam Łabędź tymi zapałeczkami dym podłożył.
-
Gość: Arek, chello087207143212.chello.pl
2007/01/29 09:48:09
update: w ostatnim zdaniu to powinno byc oczywiście, że "ogień podłożył" i stąd ten dym domniemany, ale to nieważne.

narzekacie w tekście na brak konterfektów imć Łabędzia - zatem: cierpliwości. wieczorkiem zrobię screena z rzeczonego dvd i gdzieś www świat wyślę, żebyście mogli notkę uzupełnić.
-
Gość: kostrzu, 62.233.237.19*
2007/01/29 10:00:14
nie widzieliśmy łabędzia w żadnej z tych ról. informacje te przytoczyliśmy za oficjalnym serwisem filmowym. nie wiemy zatem co kupował w kiosku, uruchomiliśmy więc wyobraźnię. jeśli zakupił powieść kryminalną to nawet śmieszniej :) za screena będziemy wdzięczni, bo nigdzie nie mogliśmy znaleźć zdjęcia naszego bohatera
-
Gość: Arek, efr218.internetdsl.tpnet.pl
2007/01/29 20:40:44
witam ponownie.

obiecane screeny z Ryszardem Ł.:

images11.fotosik.pl/34/18211063d2ceeaf0.jpg
w mdłym świetle zakątka "kioskowego" w motelu, porażony urodą sprzedawczyni, nie może ci on zdecydować się, którą książkę kupić... (koniecznie zwróćcie uwagę na to że ma styl - nie założył skarpetek do sandałów)

images14.fotosik.pl/78/e9401909bc2dd056.jpg
zbliża się do światła (już Goethe doceniał jego zbawienny wpływ) - bo wiadomo, że kryminały najlepiej ocenia się w świetle dnia.... (kolesie na pierwszym planie zasuwają w jakąś "pe-eskę" czasów Gierka)

images14.fotosik.pl/78/b2a80275a407f071.jpg
tak! decyzja podjęta! "wezmę tę". zapowiada się wieczór pełen wrażeń: ciepłe piwo z hotelowego barku, towarzysz pierwszy sekretarz w tv i kryminał z dzielnym milicjantem - czegóż chcieć więcej od życia.

kryminały w serii z różowymi okładkami wydawała Krajowa Agencja Wydawnicza. mógł być to taki jak ten tytuł:
www.allegro.pl/item159550469_norbert_s_sikorski_zlo_czai_sie_w_mroku.html

pozdr.
Arek

PS. wbrew moim szyderstwom postać anonimowego kupującego kryminał w kiosku w motelu, tak brawurowo zagrana przez Ryszarda Ł., jest szalenie istotna dla fabuły - to dzięki "manewrowi Łabędzia" taksówkarz Jureczek, początkujący szuler, obmyśla szczwany plan jak podrzucić znaczoną talię kart swoim przeciwnikom i od tego szwindlu zaczyna się jego jazda po równi pochyłej, aż do unicestwienia przez demona hazardu.
-
Gość: kostrzu, nat-mi3.aster.pl
2007/01/29 22:50:39
rewelacyjne ujęcia arku :D dodajemy do posta konieczne w tej sytuacji scriptum. pozdrawiamy
-
2007/01/30 00:29:45
Łabędź jest gość. Zdecydowanie najfajniejszy ze wszystkich celebrieties o ptasich nazwiskach!
chlopaki a ja bym chial jeszcz jakas notke o wybitnym aktorze polskim - karolu srasburgerze :) ja na pocztake wkleje linka ze zdjeciem plfoto.com/1134211/zdjecie.html
pzdr
-
Gość: kostrzu, nat-mi3.aster.pl
2007/01/30 11:25:46
trochę się boimy napisać o karolu. w głębi duszy mamy przeczucie, że strasburger jest złem i pisząc o nim ściągniemy nieszczęście na nasze białe rodziny. złem wcielonym nie jest, bo ta pozycja jest już zajęta przez jacka wójcickiego, but still...
-
Gość: brad, chello084010017006.chello.pl
2007/01/30 16:12:31
o karolu moze nie, ale napiszcie o jego teleturnieju:)
-
2007/01/30 19:11:15
ah jak ich brakuje
to juz nie to
-
Gość: , aatk173.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/02/23 11:15:40
byliście w egipcie? tam robią takie łabędzie w hotelach
-
Gość: yoma, pc136-14.babilon.ds.polsl.pl
2008/06/23 12:54:22
taa Łabędź i Szaran to byli komentatorzy..

ja pamietam jeszcze pare innych 'wpadek' (moze nie), smieszych komentarzy;)

- w jakims meczu Szaran mówi "gra tego zespolu w tej chwili to taki łabędzi śpiew", a Ryszard na to: "dziękuje Włodku" :)

- Szaran i Łabędź długo rozmawiali o Shawnie Bradleyu (byl kiedys taki białas o wzroscie chyba 2,27 cm).. i chyba Szaran mowi do Ryśka: "wiesz, ze zona Bradleya jest bardzo niska, ma ok. 155 cm wzrostu?", a Rysiek: "O, to nie musi klękać" :)

- fajna tez byla teoria obu panów na temat opaski Clifforda Robinsona; ponoc Clifford jak miał zły humor to zakładał na mecz niebieską opaskę, a jak miał dobry to czerwoną..

nie ma co, smiechu z nimi bylo co niemiara:))
-
Gość: , 212.244.156.11*
2008/08/13 11:29:04
Ja pamiętam dobry tekst Szaranowicza ze wspólnego komentowania NBA z Łabedziem który brzmiał mniej więcej tak " Michael Jordan spoglada na stopy Starksa wybierając kierunek penetracji.."